15 marca 2007

Chińska armia w Katowicach

Fragment ósmego cudu świata dane mi było zobaczyć przedwczoraj w Silesia City Center. 90 dokładnych replik terakotowych żołnierzy oraz dwa powozy składają się na wystawę poświęconą Terakotowej Armii Pierwszego Dostojnego Cesarza Chin - Qin Shi Huang Di (III w p.n.e).

Oryginalne znalezisko (natrafili nań w 1974 roku chłopi kopiący studnię) zawiera blisko 8000 figur i 100 powozów bojowych. Figury żołnierzy posiadają naturalną wielkość, powozy zostały wykonane w dwukrotnym zmniejszeniu. Prawdopodobnie "modelami" byli prawdziwi wojownicy cesarza, bowiem każda z figur posiada indywidualne rysy, uzbrojenie i odzież, zaś specjaliści są w stanie określić wojskową rangę, wiek, a nawet przebyte choroby i doznane urazy żołnierzy.

Pierwszy Cesarz był wybitną postacią w historii Chin. Zjednoczył państwo, wprowadził jednolity system monetarny, skodyfikował prawo (będące podstawą chińskiego systemu prawnego na następnych 20 stuleci), ustalił system miar i wag, dokończył budowę Wielkiego Muru. Pod jego panowaniem wybudowano sieć dróg.
Niestety wysokie koszty centralnego zarządzania doprowadziły do buntu arystokracji oraz eksploatowanych przy robotach publicznych chłopów i ostatecznie do upadku dynastii.
Terakotowi żołnierze mieli towarzyszyć Cesarzowi w jego pośmiertnej wędrówce.
Na podstawie pracy współczesnych rzemieślników posługujących się ówczesną technologią formowania i wypalania terakoty ustalono, że wykonanie takiej ilości figur wymagało 12-letniej pracy 80 biegłych w rzemiośle ludzi.

11 marca 2007

Odwieczne problemy z interfejsem, czyli tradycyjny użytkownik w obliczu nowych mediów

W Malinowym blogu znalazłem info o filmie Youtube nt. instrukcji obsługi kodeksu. Świadczy ją klasztorne wsparcie średniowiecznemu mnichowi, przywykłemu do zwojów.Choć Malinowy link jest błędny - filmik udało się namierzyć.

Można dużo mówić o skutkach komunikacyjnej czy kulturowej rewolucji, 2.0 i wywracaniu wszystkich tradycyjnych "wartości", ale nic tak dobrze nie ilustruje zmian, jak kłopoty konkretnego człowieka, który nagle dostaje do rąk nowe medium. Teoretycznie jego zawartość jest taka sama jak poprzednio (tekst!), jednakże zmienia się sposób jego obsługi i rodzą się nowe obawy, m. in. co do jego trwałości. Trudno oderwać się tradycyjnemu użytkownikowi od "myślenia nośnikiem", kiedy jest on zdeterminowany logiką "starego".

8 marca 2007

Ruszył Blog Biblioteka 2.0

W końcu sie udało.
Po problemach informatycznych, trudzie napisania pierwszego posta (wspólnego) dziś uruchomiony został blog Biblioteka 2.0. Jest on poświęcony temu, co robią z bibliotekami i bibliotekarzami nowe media, które się wśród nich rozgościły i świetnie się mają.
Biblioteki są doskonałym teren badania Kultury 2.0 - kultury, która przesiadła sie na nowe nośniki, dzięki czemu jej symbole mogą być zestawiane, linkowane, filtrowane i układane w nieznane dotąd układy. Czy biblioteki przetrwają zmianę "interfejsu kulturowego" (Lev Manovich), ze stronicy książki w monitor komputera? Czy dalej pozostaną ogniwem łańcucha władzy symbolicznej, niezbędnym społeczeństwu? Jaki fragment cyberprzestrzeni zdołają zająć i czy pozostaną "informacyjnym zagęszczeniem", ważnym cywilizacyjnym węzłem komunikacyjnym i kulturowym?
Takie pytania krążą mi po głowie, kiedy myślę, o czym napiszę pierwszy blogowy post o B20.
Może je nawet tam zadam? ;-)

Nie było lekko - XXXI Bieg Piastów - 3-4 marzec 2007

Po dwóch dniach biegowo-narciarskich zmagań wróciłem z Biegu Piastów - z tarczą (i dwoma pamiątkowymi medalami).

Ostatni rok nie był dla biegówek udany. Najpierw strajk wymęczonych niemłodych już kości, a właściwie kolan, potem kilkumetrowa "przejażdżka" na łydce po asfalcie - po upadku na nartorolkowym treningu i trudna rekonwalescencja. Do tego praktyczny brak śniegu oraz dodatkowe zajęcia hobbystyczno-zawodowe (gdzie granica?!?!) nie sprzyjały sensownemu przygotowaniu do tego narciarskiego święta.

Już tradycyjnie mój udział polegał na starcie w dwóch głównych dystansach BP - sobotnim biegu na 50 km stylem klasycznym oraz niedzielnym wyścigu stylem dowolnym (a więc łyżwowym) na 25 km.

"Klasyk" poszedł fatalnie. Pomimo oficjalnego skrócenia dystansu do 41 km, brak przygotowania oraz trudne warunki pogodowe (nietrafione smarowanie) sprawiły, iż udział w tym biegu polegał na jego przeżyciu i dotrwaniu do mety. Z "łyżwą" było lepiej, a doskonale przygotowana tym razem trasa (także skrócona do 21 km) zapobiegła jakiemuś drastycznemu spadkowi w ogólnej klasyfikacji.
Mimo wszystko traktuję ten występ jako udany - miałem ogromne obawy oraz wątpliwości co do swoich możliwości i zdolności ukończenia pierwszego biegu. Na szczęście wszystko zakończyło się pomyślnie, a sympatyczne spotkania "rozproszonych" narciarzy biegowych, tj. kolegów w pasji z forum biegowki.pl w szklarskiej "Fantazji" miło będzie wspominać.

No i - następny Bieg Piastów - już za rok ;-)