W trakcie lektury tekstu prof. J. Wojciechowskiego z niedawnego Biuletynu EBIB zastanowił mnie użyty przezeń termin "darmowe internetowe barachło". Owszem, pisał o ogólnym nieoczytaniu i marnej dokumentacji powstających prac, ale skąd zaraz taki surowy osąd tego co można znaleźć w internecie? Szczególnie zastanawiające jest to "darmowe", bo inspiruje do przemyśleń z dziedziny autoryzacji i uznawania informacji za wartościową. Otóż ciekawe jest założenie, że coś, co jest darmowe - jest nic nie warte. No i znajduje się to w internecie. W sumie dokładnie nie wiadomo czy "barachło" jest godne tego epitetu z powodu "darmowości", czy też "internetowości". Biorąc rzecz negatywnie - prawdopodobnie wartościowe jest to, co nie jest elektroniczne, czyli ulotne, zamieszczone w "informacyjnym śmietniku" internetu, lecz jest solidnie wydrukowane, uprzednio rzetelnie sprawdzone, zrecenzowane i utrwalone na wieczną rzeczy pamiątkę. No i za co trzeba zapłacić, bo wiadomo, że dobre kosztuje. Kiedyś słyszałem także opinię jednej ze wschodzących gwiazd polskiego bibliotekarstwa "Taka Wikipedia to w głowie mi się nie mieści. Dlaczego ludzie to robią?".
Ciekawa jest ta masowa niechęć do tekstu internetowego, nieufność wobec motywów internetowych autorów i producentów i zarazem fetyszyzacja tradycyjnego sposobu wytwarzania treści.
A czyż nie jest tak, że kwestia postrzegania i oceny wartości treści kulturowych w cywilizacji przemysłowej jest silnie związana ze sposobem, w jaki są one wytwarzane? Tradycyjnie autoryzacja i uwiarygadnianie tych treści, uznawanie ich za wartościowe (np. ze względów estetycznych) dokonywane jest bowiem przez wąskie grono specjalistów i znawców przedmiotu, którzy recenzując treści mają zapewnić ich wysoką jakość. Uzyskanie ich aprobaty jest warunkiem zaistnienia w obiegu kulturowym, bowiem pozytywna recenzja otwiera drogę do publikacji (wykonania, nadania) za pomocą środków przekazu.
Model wytwarzania masowych treści kulturowych z udziałem gatekeeper'ów działa dość sprawnie, lecz ma kilka cech, które stają się bardziej wyraźne w kontekście zaistnienia wytworów internetowych społeczności, takich jak wolne oprogramowanie, Wikipedia, tematyczne fora internetowe serwujące wsparcie ich uczestnikom - czyli tego wszystkiego co można nazwać pozarynkową produkcją informacji. (Termin ten używany przez Y. Benklera w jego The Wealth of Networks doskonale charakteryzuje to, co przynoszą prawa nowej sieciowej ekonomii).
W industrialnym modelu kultury:
1. Istotnie jest tak, że o tym co widzi, słucha i czyta wielu - decyduje niewielu (nikły promil w stosunku do odbiorców).
2. Kulturowe treści są propagowane w sposób bardzo stratny, bowiem nie wszystkie z nich uznane są za warte zaistnienia w obiegu, a te odrzucone pozostają w kręgu prywatności lub niewielkich społeczności.
3. Treści są pozyskiwane w sposób bardzo selektywny, bowiem uznaje się, że mogą to robić jedynie przygotowani nieliczni zawodowcy.
4. Wytwarzanie i nadawanie treści uwarunkowane jest utworzeniem "nadajnika" (wydawnictwa, stacji TV) , wymagającego zaangażowania sporego kapitału, propagującego treści jednokierunkowo za pomocą tanich "końcówek" (odbiorniki TV, książki) - co stwarza sytuację dużej asymetrii komunikacyjnej (brak równoprawnej informacyjnej pętli zwrotnej)
5. Wytwarzane i transmitowane masowo treści są łatwe do kontroli i podatne na manipulację za pomocą nacisków politycznych, ekonomicznych, itp. na właścicieli "nadajników".
6. Ponieważ kulturowe treści tworzone są w przewadze ze względów rynkowych, te dla których wzgląd rynkowy jest najważniejszy, muszą brać pod uwagę konieczność wytworzenia potrzeby na dane dobro. Skutkuje to specyficznym równaniem walorów treści do jak najszerszego "wspólnego mianownika", tożsamego z oczekiwaniem nabycia (obejrzenia, przeczytania) przez jak największą liczbę klientów. Treści trudne, ambitne, niezrozumiałe dla szerszego grona nabywców z powodu innowacyjności i nowatorstwa, a także te niesprawdzone wcześniej przez rynek (debiuty) mają dużo mniejszą szansę na zaistnienie w szerszym obiegu - ze względu na duże ryzyko rynkowe producenta.
7. Kultura opiera się na modelu lansowania nielicznych "gwiazd" medialnych, których produkcje można eksploatować z dużo mniejszym ryzykiem rynkowym, niż twórców nieznanych. Wypromowanie "gwiazdy" jest dość kosztowne, co przekłada się na ilość tego rodzaju twórców znanych ogółowi. Niektórzy badacze proces ten nazywają "ikonizacją" kultury. Skutkuje to potocznym przekonaniem, że źródłem treści kulturowych godnych uwagi jest stosunkowo nieliczne grono twórców.
Biblioteki industrialne wyraźnie dziedziczą te cywilizacyjne uwarunkowania w zakresie formowania swojego zasobu, oceny jego treści i sposobu autoryzacji w zakresie własnej "wartości dodanej" (uporządkowanie, opracowanie). Zasób biblioteki industrialnej ograniczony jest do tzw. oferty wydawniczej i nie uwzględnia dużej ilości treści powstałej poza obiegiem rynkowym. Dodatkowo biblioteka nie jest w stanie zgromadzić ani wszystkich, ani interesujących, ani też pożądanych przez czytelników zbiorów - ze względów finansowych i fizycznych (magazyny!). Formuje zatem swój zasób w sposób bardzo stratny i selektywny wyłącznie w oparciu o propozycję wydawnictw (rynkowych). Ekonomiczna gra rynkowa nie pozostaje więc bez znaczenia dla zasobu bibliotek, także pod względem oceny jego wartości przez bibliotekarzy, którzy pragną pozostawać w kręgu "kultury wysokiej".
Ponieważ zasób biblioteki industrialnej jest odzwierciedleniem produkcji wydawniczej, może być on także - co widać szczególnie po pokroju zbiorów pozyskanych w okresie kontrolującego wydawców państwa totalitarnego - silnie zideologizowany. Paradoksalnie jednak okres państwa opiekuńczego (niekiedy nostalgicznie wspominany), które "zawieszało" prawa ekonomii, odwlekając jedynie (jak się okazało) ich działanie, był z punktu widzenia funkcjonowania bibliotek industrialnych okresem "lepszym". Bowiem brak normalnego rynku pozwalał na tanie nabywanie nakładów idących w dziesiątki tysięcy, których treści nie były tak mocno jak obecnie selekcjonowane ekonomicznie - chociaż były one poddane cenzurze.
12 maja 2007
9 maja 2007
Ekologii bibliotek cz. 3 - Biblioteka industrialna - Ekonomika
Dowiązanie kulturowych treści do trwałego nośnika sprawia, że zasób bibliotek industrialnej stanowi zbiór dóbr wyłącznych (konkurencyjnych). Nie może być on w bibliotece udostępniony jednocześnie wielu użytkownikom, a udostępniony jednemu nie jest dostępny dla innych. Ta właściwość zasobu tradycyjnego przekłada się na konieczność stosowania w bibliotekach industrialnych kosztownego mechanizmu rejestracji stanu zasobu lub śledzenia jego położenia w bibliotecznym obiegu, włącznie z koniecznością egzekwowania czytelniczych zaległości. Te bowiem naruszają informacyjną wartość całego zasobu, uniemożliwiając propagację jego treści.
Ponieważ treści tego zasobu związane są zazwyczaj prawami autorskimi, jest on udostępniany na mocy zapisanego ustawowo prawnego "wyjątku". Umożliwia on realizację społecznych zadań biblioteki, tj. zapewnienie obywatelom, bez względu na ich kondycję majątkową, dostępu do kulturowych treści. Istotną funkcją biblioteki staje się więc wytwarzanie i podtrzymywanie obszaru swobodnej wymiany poglądów na tematy ważne dla jej użytkowników. Ściślej rzecz biorąc, ze względu na komunikacyjnie jednokierunkowe udostępnianie treści w industrialnej bibliotece, zapewnia ona nieodpłatny dostęp do wypowiedzi i poglądów innych członków społeczności, co jest jej ważnym wkładem w tworzenie i podtrzymywanie sfery publicznej. Biblioteki tworzą zatem ekonomiczna niszę, stanowiącą niezbędny element systemu państwa obywatelskiego, wyrównując szanse obywateli w dostępie do dóbr kultury.
Niemniej w bibliotece industrialnej wszelkie operacje wykraczające poza ten zakres, w szczególności zaś "uwalniające" tekst od wydawniczego nośnika są obwarowane rygorem prawnym, określającym dozwolony użytek i jego warunki. W przypadku treści kulturowych wytwarzanych w technologiczno-ekonomicznym modelu przemysłowym, kulturowa treść jest w znakomitej większości towarem posiadającym wartość rynkową i jest związana oczekiwaniem zysku. Jeśli zaś motyw miał inny charakter (względy ideowe, religijne, naukowe), wytworzenie treści musi uwzględniać koszty jej wydania.
Faktycznie, najpewniej nie wszyscy wytwórcy kulturowych treści tego zysku oczekują i nie wszyscy wymagają ściśle określonego "pola eksploatacji" dzieła, jednakże zgodnie ze stanem prawnym domniemuje się, że tak jest.
Zasób biblioteczny, do którego prawa wyłączne wygasną, staje sie "wolny" i może być powielany bez ograniczeń różnymi technikami. W istocie stanowi on najbardziej wartościowy komunikacyjnie zasób bibliotek, bowiem może on zostać poddany remediacji (przetworzeniu, które umożliwia jego komunikowanie z pomocą innych środków przekazu) i dowolnie propagowany technikami nieznanymi w czasie jego powstania.
Treści kulturowe wytworzone w modelu przemysłowym, obliczone na zysk ich producentów, związane roszczeniem autorów i wydawców, nie są wdzięcznym przedmiotem działania bibliotek. W kontekście bowiem ich podstawowej cywilizacyjnej misji utrzymywania niezbędnej człowiekowi kulturowej tkanki jego egzystencji, działania bibliotek mają na względzie możliwość:
- jak najszerszej propagacji zasobu zgromadzonych treści,
- dla wszystkich, którzy ich potrzebują,
- w sposób wolny, bez zbędnych ograniczeń organizacyjno- administracyjnych, prawnych, etc.
- metodami adekwatnymi do komunikacyjnych kompetencji i możliwości swoich użytkowników.
Globalny charakter współczesnych systemów komunikacyjnych, konwergencja mediów, kultur i umysłów postuluje, by powyższe możliwości bibliotek także miały charakter globalny.
Treści kulturowe, wytwarzane w modelu produkcji przemysłowej, nie sprzyjają realizacji powyższych sugestii.
Ponieważ treści tego zasobu związane są zazwyczaj prawami autorskimi, jest on udostępniany na mocy zapisanego ustawowo prawnego "wyjątku". Umożliwia on realizację społecznych zadań biblioteki, tj. zapewnienie obywatelom, bez względu na ich kondycję majątkową, dostępu do kulturowych treści. Istotną funkcją biblioteki staje się więc wytwarzanie i podtrzymywanie obszaru swobodnej wymiany poglądów na tematy ważne dla jej użytkowników. Ściślej rzecz biorąc, ze względu na komunikacyjnie jednokierunkowe udostępnianie treści w industrialnej bibliotece, zapewnia ona nieodpłatny dostęp do wypowiedzi i poglądów innych członków społeczności, co jest jej ważnym wkładem w tworzenie i podtrzymywanie sfery publicznej. Biblioteki tworzą zatem ekonomiczna niszę, stanowiącą niezbędny element systemu państwa obywatelskiego, wyrównując szanse obywateli w dostępie do dóbr kultury.
Niemniej w bibliotece industrialnej wszelkie operacje wykraczające poza ten zakres, w szczególności zaś "uwalniające" tekst od wydawniczego nośnika są obwarowane rygorem prawnym, określającym dozwolony użytek i jego warunki. W przypadku treści kulturowych wytwarzanych w technologiczno-ekonomicznym modelu przemysłowym, kulturowa treść jest w znakomitej większości towarem posiadającym wartość rynkową i jest związana oczekiwaniem zysku. Jeśli zaś motyw miał inny charakter (względy ideowe, religijne, naukowe), wytworzenie treści musi uwzględniać koszty jej wydania.
Faktycznie, najpewniej nie wszyscy wytwórcy kulturowych treści tego zysku oczekują i nie wszyscy wymagają ściśle określonego "pola eksploatacji" dzieła, jednakże zgodnie ze stanem prawnym domniemuje się, że tak jest.
Zasób biblioteczny, do którego prawa wyłączne wygasną, staje sie "wolny" i może być powielany bez ograniczeń różnymi technikami. W istocie stanowi on najbardziej wartościowy komunikacyjnie zasób bibliotek, bowiem może on zostać poddany remediacji (przetworzeniu, które umożliwia jego komunikowanie z pomocą innych środków przekazu) i dowolnie propagowany technikami nieznanymi w czasie jego powstania.
Treści kulturowe wytworzone w modelu przemysłowym, obliczone na zysk ich producentów, związane roszczeniem autorów i wydawców, nie są wdzięcznym przedmiotem działania bibliotek. W kontekście bowiem ich podstawowej cywilizacyjnej misji utrzymywania niezbędnej człowiekowi kulturowej tkanki jego egzystencji, działania bibliotek mają na względzie możliwość:
- jak najszerszej propagacji zasobu zgromadzonych treści,
- dla wszystkich, którzy ich potrzebują,
- w sposób wolny, bez zbędnych ograniczeń organizacyjno- administracyjnych, prawnych, etc.
- metodami adekwatnymi do komunikacyjnych kompetencji i możliwości swoich użytkowników.
Globalny charakter współczesnych systemów komunikacyjnych, konwergencja mediów, kultur i umysłów postuluje, by powyższe możliwości bibliotek także miały charakter globalny.
Treści kulturowe, wytwarzane w modelu produkcji przemysłowej, nie sprzyjają realizacji powyższych sugestii.
7 maja 2007
Ekologii bibliotek cz. 2 - Biblioteka industrialna - Technologia
Jeśli przez bibliotekę będziemy rozumieć system komunikacji kulturowej oparty na tekstach, to biblioteki industrialne realizują swoje działania w znakomitej większości wypadków przy pomocy tekstu w formie wytworzonego maszynowo papierowego kodeksu. Taka postać przechowywania i prezentacji tekstu nie jest bynajmniej neutralna dla niego samego, dla kulturowych treści, które niesie - i dla procesującej go instytucji.
Forma ta mianowicie ma przemożny wpływ na to, co może z tekstem zrobić użytkownik, w jaki sposób na jego podstawie może tekst poznawać i wytwarzać nowe treści oraz w jaki sposób musi "obsługiwać" go taki system komunikacyjny jak biblioteka. Cechy maszynowo wytworzonego kodeksu są dobrze widoczne np. w zestawieniu z rękopisem średniowiecznym, który jako egzemplarz zawsze był unikatowy, nawet jeśli zawierał ten sam tekst.
Papierowa książka stanowi zespolenie tekstu i trwałego nośnika. Ma to takie zalety jak ciągła gotowość iłatwość jej użycia oraz stosunkowo wysoka trwałość. Powiązanie tekstu z nośnikiem jednakże utrudnia lub uniemożliwia pewne operacje na tekście - kopiowanie, porównywanie, przeszukiwanie, etc. Operacje te są możliwe po zatrudnieniu użytkownika, który musi dokonywać ich samodzielnie. Utrudniona jest także prezentacja wzajemnych relacji między tekstami, bowiem wynik porównania i powiązania przedstawiony jest również w formie kodeksu posiadającego te same cechy.
Aparat biblioteki industrialnej przystosowany jest do obsługi i przepływu nośników tekstów, co ma odzwierciedlenie w organizacji biblioteki w postaci systemu transportu, magazynowania, udostępniania, które to systemy, ze względu na wykładniczy wzrost zasobów bibliotek są przez nie automatyzowane.
Dodatkowym zadaniem technologicznym biblioteki industrialnej, realizującej kulturową misję zachowania tekstów jest ochrona i konserwacja nośnika w celu zachowania jego integralności. Sposoby zachowania są adekwatne do technologii wytworzenia nośnika.
Technologia i sposób wytwarzania nośnika ma w pływ na sposób dystrybucji jego komunikatu i rzutuje na jego (nikły) komunikacyjny zasięg. Określa ona jednocześnie lokalny komunikacyjny zasięg całej biblioteki.
Ważną cechą papierowego kodeksu jest jego massmedialna charakterystyka komunikacyjna, która sprawia, że biblioteka industrialna jest - z punktu widzenia tejże charakterystyki - jednokierunkowym massmedialnym "przekaźnikiem" tekstów.
Ta cecha jest bardzo istotna dla pokroju kulturowych treści, przekazywanych przez bibliotekę, bowiem są one, w przypadku mediów masowych, formowane w specyficznie uwarunkowany "stratny" i selektywny sposób.
Subskrybuj:
Posty (Atom)